Błąd medyczny

Błąd medyczny? Nie dajmy mu się rodzić…

BKM: Jak w tym kontekście jawi się problem wydawania opinii przez biegłych sądowych lekarzy? 

JB: Instytucja biegłych jest najważniejszą w całym procesie dochodzenia roszczeń – bez biegłego nie ma wyroku sądowego ani orzeczenia komisji wojewódzkiej. Biegłych jest za mało. Mówi się, że dlatego, że mało zarabiają. Myślę, że to się zmienia i życie pokazuje, że to nie jest najważniejszy argument. Coraz częściej za opinię indywidualny biegły dostaje wynagrodzenie rzędu 4-8 tys. zł. Instytuty naukowo-badawcze, które wydają opinie wielospecjalistyczne, mogą otrzymać nawet 20-30 tys. zł lub więcej. Wynagrodzenie dla biegłego nie jest więc głodowe. Problem w tym, że biegli sądowi, którzy są czynnymi lekarzami i pracują w jednostkach podmiotów leczniczych, nie chcą wydawać opinii w sprawach o błędy medyczne. Nawet niektóre zakłady medycyny sądowej wyrażają pogląd, że w ogóle nie przyjmują do opiniowania spraw o błędy medyczne, bo nie chcą się narażać w środowisku. Bo jeśli wydadzą opinię rzetelną, w której wytkną błąd, to automatycznie jest to niewygodne dla kolegów lekarzy. Jeśli nie dostrzegą tego błędu, choć powinni – to narażają swoją reputację, jako rzetelnego profesjonalisty, często z tytułem naukowym.

Z biegłymi jest więc problem. Według mnie może on być rozwiązany tylko przez jakąś centralną jednostkę typu „służba biegłych”, centralny instytut grupujący biegłych i mający ich na wyłączność. Gdyby zachodziła taka potrzeba, mogliby oni współpracować z klinicystami, zasięgając ich opinii, ale to biegli z tej centralnej jednostki, finansowanej z budżetu państwa, ostatecznie odpowiadaliby za kształt opinii. A drugie rozwiązanie, bardziej radykalne, ale i chyba bardziej realne i już sprawdzone w innych jurysdykcjach, to wprowadzenie pełnej kontradyktoryjności. Wówczas każda ze stron zamawia u biegłego swoją prywatną opinię, sama go sobie szuka i opłaca (gdy jest zwolniona z kosztów sądowych, płaci za nią Skarb Państwa, tak jak dotychczas), ale wybiera eksperta pod kątem kwalifikacji, doświadczenia, rzetelności. Następnie takie opinie są przedkładane przez strony sądowi. Jeśli są one rozbieżne – tak to działa na przykład w Wielkiej Brytanii – to sąd oczekuje, że biegli sporządzą tzw. opinię wspólną, w której wskażą, w jakim zakresie mają taki sam pogląd, a w jakich punktach się różnią. Sędzia może takich biegłych przesłuchać, a następnie decyduje, który z biegłych jest bardziej wiarygodny i którego eksperta pogląd podziela, biorąc pod uwagę sposób argumentowania, wiedzę, doświadczenie i w końcu wiarygodność biegłego. To jest dla mnie najbardziej fair.

BKM: A jak sprawdzają się dokonane kilka miesięcy temu zmiany w działaniu prokuratur? Mam na myśli powołanie spec-wydziałów do błędów medycznych w prokuraturach regionalnych i okręgowych. Czy to jest dobre rozwiązanie? 

JB: Spotykam się już ze sprawami albo przejętymi przez te spec-jednostki, albo ze sprawami wznowionymi na skutek weryfikacji prawidłowości wcześniejszego postępowania prokuratorskiego, albo też zupełnie nowymi, które już na bieżąco trafiają do spec-wydziałów. Z tej krótkiej perspektywy czasu powołanie spec-wydziałów oceniam pozytywnie. Uważam, że ma sens specjalizacja prokuratorów. Przekłada się to na sprawność działania i na efektywne zbieranie dowodów.

BKM: Błędy popełniają ludzie, ale może to obecny system opieki zdrowotnej w Polsce ma wpływ na ich występowanie? Może trzeba coś w nim zmienić?

JB: Nie wiem, czy jest ktokolwiek, kto może odpowiedzieć na to pytanie. Mamy np. takie kraje jak Wielka Brytania, gdzie moim zdaniem poziom świadczonych usług zdrowotnych jest gorszy niż w Polsce, i tam również dochodzi do wielu błędów medycznych, i też nie znaleziono rozwiązania tego problemu. Moim zdaniem nie da się tego uregulować odgórnie.  Tylko zwykła codzienna staranność jest w stanie zagwarantować lekarzowi, pielęgniarce i położnej to, że pozostaną z daleka od sali sądowej. Solidność jest moim zdaniem najlepszym zabezpieczeniem przed mitycznym „roszczeniowym pacjentem”.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: