Błąd medyczny

Błąd medyczny? Nie dajmy mu się rodzić…

BKM: A jeśli nie będzie obowiązujących standardów medycznych? 

JB: To wracamy do sporu, czym jest aktualna wiedza medyczna. I prawdą jest to, co mówią obrońcy lekarzy, że wtedy lekarz ma większą swobodę działania, ale swobodę w negatywnym tego słowa znaczeniu. Jeśli chodzi o poprawę jakości opieki położniczej, dla mnie jest to krok wstecz. Bez standardów lekarz może powiedzieć: zrobiłem to, zrobiłem tamto, takie działanie jest przyjęte, u nas tak się zwyczajowo robi. A na sali sądowej znów będzie dyskusja o tym, co jest aktualną wiedzą medyczną. Jedna strona będzie pokazywać np. rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, a druga aktualny podręcznik z zakresu ginekologii i położnictwa, a jeszcze ktoś wyciągnie jakieś regulacje europejskie obowiązujące w innym kraju, by pokazać, że aktualna wiedza medyczna wygląda jeszcze inaczej. Po co to? Uważam, że to jest niepotrzebne.

Minister jeszcze mówi, że standardy medyczne powinny być wydawane przez towarzystwa naukowe, ale moim zdaniem towarzystwa nie zawsze nadążają za aktualną wiedzą medyczną. Rekomendacje nie są wystarczająco często aktualizowane i nie regulują wszystkiego. Oczywiście rozporządzenie też nie reguluje wszystkiego, ale reguluje te najbardziej kluczowe w danym momencie kwestie w położnictwie. Inna jest też ranga, rozporządzenie jest prawem powszechnie obowiązującym, rekomendacje towarzystw naukowych – nie. W związku z tym zalecenia towarzystw będą tylko jednym z argumentów w dyskusji, gdyż one nie wiążą prawnie lekarzy. Poza tym pojawia się pytanie, jakie towarzystwa? Towarzystwo naukowe może sobie powołać dowolna grupa lekarzy, każde z nich może wydać rekomendacje i które z nich będą wiążące?

BKM: Położna ma status samodzielnego zawodu, a jednocześnie konieczna jest współpraca lekarza i położnej. Jak to wpływa na ich odpowiedzialność w opiece nad rodzącą?

JB: Odpowiedzialność jest zgodna z zakresem uprawnień i obowiązków, czyli za ten etap porodu, który może samodzielnie prowadzić położna, odpowiada ona, a za czynności zastrzeżone dla lekarza – lekarz. Tyle tylko, że jeśli mówimy o odpowiedzialności cywilnej, to zwykle odpowiada podmiot zatrudniający położną i lekarza. Jeśli wiąże ich ze szpitalem umowa o pracę, to wówczas nie ma potrzeby szukania osoby, która jest bezpośrednio winna. Inaczej sytuacja wygląda w postępowaniu karnym albo wtedy, gdy położna czy lekarz są na kontrakcie. To rozgraniczenie odpowiedzialności już widać w dokumentacji medycznej.

Zdarzają się np. takie sytuacje, że położna pisze w dokumentacji: „zapis KTG budzi wątpliwości, powiadomiono lekarza” i zaznacza datę i godzinę wpisu. Mija półtorej-dwie godziny, a reakcji lekarza nie ma. Położna znowu wpisuje: „ponownie powiadomiono lekarza – lekarz nie zszedł” i znów zaznacza datę i godzinę. Takie wpisy zdarza mi się już wiedzieć w dokumentacji i uważam, że to podejście położnej jest dobre. Bo jeśli nie ma współpracy, to trzeba tę współpracę wymuszać – dla dobra pacjenta i dla swojego dobra. Każdy chce swój zawód wykonywać jak najlepiej, ale czasem zawodzi „najsłabszy element” w zespole albo kwestie organizacyjne.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: